Od pewnego czasu da się zauważyć tendencję fińskiego producenta do powracania do starych oznaczeń telefonów. I tak doczekaliśmy się już np. zmartwychwstałej Nokii 3110 (Classic) czy też modelu 6110 Navigator. Również i niezwykle udany telefon 6210 doczekał się ponowne odkrycia. Jednak czy udana niegdyś komórka pod nową, pełną gadżetów odsłoną przyniesie Nokii ponowny sukces rynkowy?
Osobiście sceptycznie podchodzę do takiej polityki fińskiej firmy. Znając życie lada dzień doczekamy się Nokii 6310i z WLAN-em, nawigacją i Bóg wie czym. A to już będzie naprawdę przesada. Przejdźmy jednak do naszej nowej Nokii 6210, która przez producenta reklamowana jest hasłem „Odkryj swój świat”. Nie wiadomo tylko czy na lepsze.
Z reguły o tym, czy coś nam się podoba, czy też wręcz przeciwnie, decyduje pierwsze 30 sekund. W przypadku testowanego przeze mnie modelu pierwsze wrażenie było dobre. Zszokowała mnie natomiast naklejka pod baterią informująca, iż moja Nokia 6210 została wyprodukowana w kraju gospodarza tegorocznej letniej olimpiady. Co jak co, ale zawsze miałem szacunek do fińskiej marki z tego względu, iż telefonów w Chinach nie produkuje. A tutaj nie dosyć, że aparat pochodzi z Państwa Środka, to jeszcze należy do modeli z wyższej półki…
Niestety z tym wiąże się również jakość użytych materiałów. Nie są one złej jakości, ale do najlepszym też nie należą. Tylna klapka po kilku tygodniach użytkowania zaczęła skrzypieć. Z uwagi, iż telefon jest przykładem klasycznego slidera, posiada mechanizm rozsuwający klawiaturę. Niestety, w przeciwieństwie do modelu 6110 Navigator, działa on na plastikowych szynach, więc po jakimś czasie mechanizm niestety się wyrobi.
Komfort obsługi najważniejszy
Mimo, że jakość wykonania nie jest nadzwyczajna, to obsługa pozostaje nadal na wysokim poziomie. Cieszy, iż Nokia na stałe zrezygnowała z zawodnych dżojstików na rzecz dużego klawisza funkcyjnego wraz z czterokierunkowym manipulatorem. Dzięki niemu dostęp nawet do zaawansowanych funkcji jest naprawdę prosty i przyjemny. Do naszej dyspozycji pozostają ponadto dwa klawisze kierunkowe, zielona i czerwona słuchawka oraz klawisz anulowania (C) i menu. Z uwagi, że mamy do czynienia z telefonem wyposażonym w moduł GPS, producent wyposażył go w klawisz dedykowany do włączenia funkcji nawigacji, który znajduje się poniżej manipulatora.
Po rozsunięciu telefonu, ukazuje się naszym oczom klawiatura numeryczna. Na mój gust jest ona troszkę źle zaprojektowana, gdyż osoby o grubszych palcach, czyli głównie mężczyźni, mogą mieć problemy z precyzyjnym naciśnięciem wybranego klawisza. Sama wielkość przycisków jest akceptowalna, natomiast są one rozmieszczone nieco zbyt blisko siebie. Z prawej strony aparatu producent umieścił spust migawki oraz klawisz głośności. Zabrakło niestety funkcji „Mój przycisk”, który z reguły znajdował się z lewej strony urządzenia.
Plus należy się natomiast Nokii za wprowadzenie automatycznej blokady klawiatury. Nie wymaga ona akceptacji, tak jak w poprzednich telefonach typu slider.
Słowa uznania należą się nadal udoskonalanemu systemowi Symbian trzeciej edycji, który na Nokii 6210 działa wraz z dodatkiem Feature Pack 2. Całość tworzy już naprawdę bardzo stabilną całość. Pracując pod kontrolą najnowszej wersji oprogramowania, tj. 03.08 z 11 czerwca 2008 r. nigdy nie musiałem wyciągać baterii w celu dokonaniu restartu.
W menu znajdziemy niewiele innowacji. Niektóre funkcje zmieniły swoje pierwotne umiejscowienie, ale wystarczy dosłownie kilka minut, aby przenieść je tam, gdzie chcemy. Zauważalną nowością jest wyświetlanie czasu w folderach podmenu oraz podgląd zdjęć w Galerii w formie miniaturek. Pojawiła się również ikonka symbolizującą obecność karty pamięci w telefonie.
Wszystko duże i wyraźne
Nokia zaimplementowała w modelu 6210 dokładnie taki sam wyświetlacz jak w modelu 6110 Navigator. Jest on sporej wielkości (2,4 cala; 320 x 240 pikseli) i potrafi wyświetlać 16 mln kolorów. Obraz jest niezwykle czysty i wyraźny, co czyni korzystanie z niego czystą przyjemnością. Można to zauważyć szczególnie podczas gier, oglądania nagrań wideo czy też przeglądania zdjęć.

W prawym górnym rogu znajduje się czujnik światła, który oprócz funkcji przygaszania podświetlenia decyduje, czy telefon używa poziomej lub pionowej orientacji wyświetlacza. Na szczęście ten bajer można wyłączyć, gdyż dosyć częste, nieprecyzyjne decyzje czujnika mogą nas wyprowadzić z równowagi.

Rozrywka to podstawa
Telefon został wyposażony we większość niezbędnych dzisiaj dodatków. Znajdziemy tutaj bardzo dobry aparat 3,2 mln pikseli oraz odtwarzacz plików audio i wideo. Jakość zdjęć jest o niebo lepsza w porównaniu z bardzo popularnymi wersjami 2-megapikselowymi. Z dodatków, oprócz funkcji zdjęć panoramicznych, znajdziemy również tryb sekwencyjny, 4-krotny zoom cyfrowy oraz lampę błyskową. Niektórzy Czytelnicy pamiętają zapewne używane przeze mnie z ironią przy okazji poprzednich testów telefonów sformułowanie „dioda błyskowa”. Tutaj jednak naprawdę producent zastosował porządny flesz, który pozwala na dosyć dobre doświetlenie fotografowanego obiektu.

Oprócz głównej cyfrówki, znajdziemy również kamerę CIF na potrzeby wideopołączeń. Oczywiście nie trzeba wspominać, iż jakość przekazywanego za jej pomocą obrazu jest co najwyżej dostateczna. Odtwarzacz muzyki to znana wszystkim aplikacja Nokii. Nie zauważyłem żadnych zmian w jej funkcjonowaniu. Nokia 6210 Navigator posiada niestety tylko jeden, ale za to stosunkowo mocny głośnik. Warto natomiast odnotować historyczne wydarzenie. Po wielu latach ustawicznego uporu doczekaliśmy się nokiowskiego radia z RDS-em i funkcją automatycznego szukania najsilniejszego sygnału – AF.
Łączność
Tutaj niestety nie jest różowo. Największą wadą telefonu jest brak obsługi WLAN. Przyznam się szczerze, iż byłem tym bardzo zaskoczony, biorąc pod uwagę, iż tańsza Nokia E51 posiada wszystkie dostępne możliwości bezprzewodowej komunikacji.

W modelu 6210 Navigator zaimplementowano na szczęście obsługę HSDPA (teoretycznie do 3,6 Mb/s). Jakość połączenia jest bardzo dobra, zarówno poprzez kabel jak i podczas używania Bluetooth. Pozostając przy kablu – wraz z modelem 6210 Navigator, Nokia montuje nowe gniazda USB, czyli wersję micro. Oznacza to, iż Nokia po raz kolejny zmienia obowiązujący format. De facto w przeciągu roku przewinęły się PopPorty, miniUSB oraz microUSB. Mam nadzieję, iż nie powstanie wersja nanoUSB?

Nawigacja
Jak sama nazwa telefonu wskazuje, jest to telefon dedykowany dla usług nawigacyjnych.
Odbiornik GPS dosyć szybko łapie sygnał, chociaż zauważyłem, że czasem zajmuje mu to ponad 2 minuty – nawet przy bezchmurnej pogodzie. Warto również wspomnieć, iż współpraca z aplikacjami NaviExpert oraz Nav4All. przebiegała bezproblemowo. Co ciekawe, wydłużył się też nieco czas działania modułu GPS bez potrzeby ładowania. W przypadku Nokii 6110 Navigator podłączenie aparatu do gniazdka było konieczne po ok. 2 godz. Użytkowania nawigacji, zaś w 6210 po ponad 4 godzinach.

Apetyt na energię
Powiem tak: lepiej w porównaniu z innymi telefonami tej klasy, jednak nadal nie jest to oszałamiający wynik. Nasze urządzenie zasilane jest litowo-jonowym ogniwem o pojemności tylko 900 mAh. Mimo wszystko, kiedy chcemy w pełni wykorzystać możliwości Nokii 6210 Navigator użycie ładowarki będzie konieczne co dwa dni. Mnie osobiście udało się ten okres wydłużyć do pięciu dni, jednakże wówczas aparat przeprowadziłem dosłownie trzy kilkuminutowe rozmowy.
Podsumowujemy
Nokia 6210 jest telefonem dla każdego. Nie można tutaj mówić o konkretnej grupie docelowej. Aparat oferuje szereg ciekawych funkcji, niewątpliwie jednak ogromną wadą jest brak WLAN-u. Mimo to twierdzę, iż telefon znajdzie swoich zwolenników i być może w jakiś sposób powtórzy sukces swojego wielkiego poprzednika jaką była Nokia 6210.




















Dodaj do Wykop.pl
RSS
Drukuj
Dodaj na Śledzik.pl
