Michał Rogowicz | 10-01-2009 11:33 |

Lech Kaczyński nie rozstaje się z Nokią 6310

Prezydent jest tak przywiązany do swej Nokii 6310, że nawet w czasie ostrzału w Gruzji nie puścił jej z rąk, pisze Dziennik Polska.

Prezydent jest tak przywiązany do swej Nokii 6310, że nawet w czasie ostrzału w Gruzji nie puścił jej z rąk, pisze Dziennik Polska.

Można z niej dzwonić, wysyłać SMS-y, ewentualnie zagrać w węża. I to właściwie wszystko, bo archaiczna Nokia 6310 ma niewiele funkcji. Ale jej zaletą jest rekordowo trwała bateria – można jej nie ładować przez ponad tydzień i rozmawiać kilka godzin dziennie.

I chyba właśnie to zdecydowało, że prezydent Lech Kaczyński tak polubił ten telefon, że nie rozstaje się z nim od kilku lat i nie chce słyszeć o wymianie na nowszy model. – Prezydent nie jest gadżeciarzem, ale bardzo lubi długo rozmawiać przez komórkę, dlatego tak się przyzwyczaił do tego starego, ale niezawodnego modelu – mówi nam osoba z otoczenia Lecha Kaczyńskiego.

Dodaje, że prezydent swojej nokii, która jest jego prywatnym telefonem, nigdy nie wyłącza i prawie zawsze ma przy sobie. -

W wyjątkowych sytuacjach oddaje ją szefowi ochrony albo zostawia w sekretariacie i każe odbierać każde połączenie

- opowiada urzędnik.

Kilkuletnie używane

Nokie 6310

są wciąż dość drogie, trzeba za nie zapłacić 200-300 zł. A nieliczne fabrycznie nowe osiągają zawrotne ceny – za nieużywany egzemplarz wystawiony na Allegro trzeba zapłacić prawie 500 zł.

  • Newsletter

  • Ostatnie komentarze
  • Reklama