Konrad Karpieszuk | 07-07-2011 00:45 |

Wybieramy się z Nokią na rower. Recenzja Nokia DC-14 i Endomondo

Lato w pełni! Może i zdarzają się dni deszczowe i nieco pochmurne, jednak okazji aby wyjść na spacer czy wsiąść na rower nie brakuje. Przyznam, że nie znam lepszego sposobu na spędzanie wolnego czasu niż krótsze i dłuższe wycieczki rowerowe. Gdy tylko więc temperatury zaczęły być znośne, jak co roku wyciągnąłem z piwnicy mojego “górala”. Tym razem jednak wyposażony byłem nieco bardziej: wraz ze mną kolejne kilometry przemierzała Nokia N8. Zapięta w uchwyt-ładowarkę DC14, z uruchomioną aplikacją Endomondo, z podłączonymi słuchawkami. Oto relacja z testu tego dodatkowego “uzbrojenia” rowerowego.

Nokia DC-14

Ładowarka rowerowa DC14
Jakiś czas już szukałem czegoś, w co mógłbym upiąć telefon w czasie przejażdżek rowerowych. Co prawda można go zawsze włożyć po prostu do kieszeni, pozbawiamy się jednak wtedy dodatkowej frajdy w postaci obserwowania ekranu, kontrolowania prędkości, lepszego wybierania piosenek (niż pilotem na kablu słuchawkowym).

Obejrzałem kilka produktów znalezionych na Allegro, żaden jednak nie wydał mi się dobrym rozwiązaniem. Albo telefon był zapinany w dość solidne etui, pozbawiające użytkownika możliwości korzystania z telefonu (w takim wypadku już chyba rzeczywiście lepiej włożyć komórkę do kieszeni), albo mocowanie sprawiało wrażenie takiego, które puści przy pierwszym wypadzie na nieutwardzony szlak. I choć sprzedawcy zapewniali kupujących, że rozwiązanie takie jest solidne, nie zdecydowałem się na zaryzykowanie upadku telefonu wartego ponad tysiąc złotych.

O moich rozterkach dowiedziała się na szczęście firma Nokia i wysłała mi swój oryginalny uchwyt-ładowarkę DC14.

Montaż
Po odebraniu przesyłki od kuriera, rozpakowałem ją i… odłożyłem otrzymany sprzęt na bok. Choć dostarczona jest bardzo dobra instrukcja, ilość elementów, jakie znajdują się w opakowaniu zniechęca. Zaczep na kierownicę, dynamo na koło, zaczep do dynama, kabel łączący, zaciski przytwierdzające kabel do ramy. Wszystko wygląda solidnie, ale na instalację trzeba poświęcić kilka chwil (i być wyposażonym w klucze).

Gdy zabrałem się do roboty, okazało się, diabeł wcale nie jest taki straszny jakby się mogło wydawać. Umieszczenie uchwytu na kierownicy jest bardzo proste. Zajmuje dwie, trzy minuty, ale po zakończonym montażu, byłem z miejsca pewien, że telefonowi nic się nie stanie.

Dynamo
Dużo gorzej poszło z zamontowaniem dynama. Operacja ta skończyła się kompletnym fiaskiem, jednak winę tutaj musze skierować chyba bardziej na mój rower. Dynamo bowiem należy przymocować do widelca przedniego koła. A te w moim rowerze są naprawdę grube. Producent ładowarki nie przewidział takiego przypadku i obejma na widelec zwyczajnie nie potrafiła go objąć.

Nokia DC-14

Wprawdzie obejmę udało się założyć na dużo cieńszym widelcu tylnego koła, jednak tutaj przeszkodą był zbyt krótki kabel łączący dynamo z uchwytem. Zabrakło dosłownie kilku centymetrów, by wszystko zaczęło ze sobą grać.
W efekcie dynamo wróciło z powrotem do pudełka i nie udało mi się przetestować funkcji rowerowego ładowania.

Nic to. I tak pierwotnie zależało mi jedynie na uchwycie.

Uchwyt na telefon
Jak już wspomniałem Nokia doskonale sobie zdaje sprawę, jak powinny być mocowane ich telefony, aby te nigdy nie spotkały się z gruntem. Zaczep jest bardzo solidny i nie wyobrażam sobie możliwości by telefonowi udało się z niego wyślizgnąć.

Aby zamocować telefon, przekładamy go pod dwiema grubymi gumami. Te same gumy służą jako elementy łączące dolną i górną część uchwytu. Część górna, na której leży telefon i która dzieli go od rurki kierownicy, wykonana jest całkowicie z kauczuku. Patrząc na to wszystko ma się pewność, że nawet przy dużych wstrząsach nie dojdzie do żadnego obtarcia obudowy telefonu.

Nokia DC-14

I tak było w rzeczywistości. Pokonałem niezliczone krawężniki, kilometry druk brukowanych i kilka leśnych ścieżek. Telefon co prawda w tych ekstremalnych sytuacjach trząsł się na kauczukowym uchwycie jak na galarecie; nic jednak mu nie mogło się stać i się nie stało.
Pewną niedogodnością jest fakt, że przez ekran przechodzą dwie wspomniane gumki, co utrudnia dotykanie go w tych miejscach i zasłania go. Myślę, jednak, że inaczej tego zrobić się nie dało. Wszelki kompromis w tym względzie byłby zarazem zagrożeniem dla telefonu. Na takie coś jednak się nie zgadzam.

Warto także nadmienić, że gumki idealnie się wpasowują pomiędzy elementy interfejsu aplikacji Endomondo, więc straty żadnej tu nie widziałem. Napisać smsa na telefonie wpiętym w taki uchwyt się jednak nie uda.

Endomondo
Na koniec wisienka do tortu jaką, jest genialna aplikacja rekreacyjna jaką jest Endomondo. Przetestowałem już kilka, zarówno do biegania jak i jazdy na rowerze, ale serwis endomondo.com jest mistrzem w swojej klasie. Pełna integracja z GPS, świetne statystyki i społeczność użytkowników – to wszystko sprawia, że codziennie chcesz wrócić na trasę, by być jeszcze lepszym.

Po pierwszym włączeniu programu zostaniemy poproszeni o założenie konta. Jedną z istotniejszych rzeczy, jakie powinniśmy wtedy podać jest nasza waga – od tej pory serwis będzie wyliczał jak wiele kalorii spaliliśmy w czasie każdego treningu. Wystarczy tylko na ekranie przed rozpoczęciem przejażdżki włączyć program i o wszystko pozostałe zadba on już sam.

Cały czas będziemy śledzeni przez GPS, dzięki czemu Endomondo wyliczy dokładną trasę jaką przebyliśmy, prędkość z jaką właśnie jedziemy, potrafi także rozpoznać czy wspinamy się pod górkę, czy właśnie swobodnie toczymy się na dół. Po skończonym treningu otrzymamy informację ile kilometrów pokonaliśmy łącznie, jaka była nasza średnia prędkość i ile spaliliśmy wspomnianych kalorii. Można także wyświetlić mapę przejechanej trasy.

Istnieje także ważna opcja przesłania tych danych na serwer i warto z niej skorzystać. (Przesyłanie możemy wykonać przez WiFi już po powrocie do domu, dzięki czemu oszczędzimy w ten sposób kilka kilobajtów). Gdy odwiedzimy potem endomondo.com z domowego komputera, otrzymamy o wiele więcej statystyk i o wiele dokładniejszą mapę naszej trasy.

Wydaje się, że twórcy Endomondo zadbali o wszystko czego potrzebuje sportowiec-amator. Jest opcja elektronicznego trenera, który powie nam ile czasu potrzebowaliśmy na przebycie każdego kolejnego kilometra (to naprawdę mobilizuje do większego wysiłku). Lubisz w czasie biegania lub jeżdżenia na rowerze słuchać muzyki z telefonu? Nic trudnego: twórcy Endomondo najwidoczniej też lubi, bo zintegrowali odtwarzacz muzyczny w samej aplikacji. Działa on w pełni wspólnie z odtwarzaczem wbudowanym w telefon.

Podsumowując: uchwyt, który jest perfekcyjny, ładowarka, która nie przewidziała, że niektórzy mają nietypowe rowery i aplikacja, która wyciśnie z Ciebie siódme poty. Czego chcieć więcej?

  • Marta

    Jak ma się Edmondo w porównaniu do Sport Tracker?

  • Konrad Karpieszuk

    niestety nie moge napisac, bo nie korzystalem ze Sport Trackera 🙂

  • Michal

    Jak dla mnie o wiele lepszy jest Sport Tracker, mam podane wysokości nad poziom morza i dużo więcej danych (na stronie internetowej dołącza zrobione zdjęcia i pokazuje w którym miejscu zostały zrobione, w którym miejscu była najwyższa wysokość nad poziom morza a w którym najniższa, gdzie byliśmy najszybsi a gdzie najwolniejsi), nie mówi niestety ile czasu potrzebujemy na zrobienie kilometra, ale w endomondo jest po angielsku, a jak jadę rowerem to i tak nic nie słyszę

  • jerzy

    charbike jest najlepsze do ładowania telefonu

    • Newsletter

    • Ostatnie komentarze
      • Reklama